eSim vs eSim
Przez lata Airalo i Holafly oznaczały dwa różne sposoby kupowania danych w podróży: pakiety z limitem albo plany bez limitu. W 2026 roku ta różnica niemal zniknęła. Airalo oferuje już plany bez limitu danych, Holafly sprzedaje teraz subskrypcje z limitem, a konkurencja daje podróżnym większy wybór niż kiedykolwiek.

Najwyraźniejszy sygnał tego, jak szybko zmienia się ten rynek, pojawił się 2 czerwca 2026 roku, gdy Airalo ogłosiło, że przekroczyło 30 milionów klientów, podczas gdy niewiele ponad rok wcześniej było ich 20 milionów. Taki wzrost przyciąga naśladowców, a dwaj liderzy kategorii coraz wyraźniej korzystają z rozwiązań, które jeszcze niedawno kojarzyły się z konkurencją.
Airalo zbudowało swoją pozycję na elastyczności i niskich cenach wejścia: pakietach 1 GB, 3 GB i 5 GB kupowanych pod konkretną podróż, z niewykorzystanymi danymi aktywnymi do końca okresu ważności. To nadal trzon katalogu obejmującego ponad 200 kierunków.
Zmiana polega na tym, że Airalo w drugiej połowie 2025 roku wprowadziło plany bez limitu danych, a te szybko się przyjęły — firma podaje, że są już dostępne w 150 kierunkach i od startu urosły o 193%. Tym ruchem Airalo weszło prosto na teren Holafly, stając do bezpośredniej rywalizacji z markami, które od początku stawiały na nielimitowane pakiety. Niektóre nowsze globalne taryfy Airalo zaczęły nawet oferować za dodatkową opłatą opcję połączeń głosowych i SMS-ów, czyli funkcję, która wcześniej kojarzyła się raczej z innymi dostawcami.
Trzeba jednak pamiętać, że „nielimitowane” pakiety Airalo działają w ramach dziennego limitu uczciwego użytkowania, zwykle około 3 GB dziennie, po którego przekroczeniu prędkość jest ograniczana. Są więc nielimitowane w tym sensie, że dostęp nie zostanie odcięty, ale nie w tym, że przez cały czas dostajesz pełną prędkość.
Holafly ruszyło z przeciwnego kierunku. Jego sztandarowym produktem zawsze były nielimitowane dane sprzedawane według długości podróży, od 1 do 90 dni — proste, hojne i nieco droższe od konkurencji z limitami.
Teraz Holafly rozbudowało linię miesięcznych subskrypcji, która dużo bardziej przypomina ofertę rywali. Nowy globalny plan „Light” ma limit 25 GB miesięcznie i kosztuje 199,95 zł miesięcznie, czyli około 6,67 zł dziennie, z udostępnianiem internetu przez hotspot i zasięgiem w ponad 160 kierunkach.
Obok niego dostępna jest miesięczna subskrypcja bez limitu danych oraz dłuższe opcje roczne. Od końca 2025 roku nielimitowane plany Holafly zawierają też numer telefonu dla USA, Wielkiej Brytanii lub Kanady: przychodzące SMS-y i połączenia przez internet, co zmniejsza kolejną różnicę względem tradycyjnych kart SIM.
Podobnie jak Airalo, Holafly stosuje politykę uczciwego użytkowania, ale jego główny limit jest liczony miesięcznie, a nie dziennie. To najważniejsza różnica, o której warto pamiętać, gdy na stronach obu firm pojawia się słowo „bez limitu”.
To nie przypadek. Tak wygląda dojrzewanie rynku. GSMA Intelligence przewiduje, że sama penetracja eSIM mniej więcej podwoi się w 2026 roku, a do 2030 roku liczba połączeń eSIM ma przewyższyć liczbę połączeń opartych na wymiennych kartach SIM. Gdy kategoria rośnie w takim tempie, nowi klienci nie są już early adopterami analizującymi niuanse między pakietami z limitem i bez limitu. To zwykli podróżni, którzy chcą po prostu, żeby ich telefon działał po wylądowaniu.
Żeby zdobyć takiego masowego klienta, obie firmy muszą mieć ofertę na każdy scenariusz. Marka od tanich pakietów z limitem potrzebuje opcji bez limitu dla osób, które „nie chcą o tym myśleć”. Marka od nielimitowanych danych potrzebuje tańszego, lżejszego planu dla klientów jadących na krótko, których odstrasza cena premium. Dlatego Airalo zbudowało ofertę bez limitu, Holafly zbudowało ofertę z limitem, a obie firmy spotkały się pośrodku — w zatłoczonym segmencie, w którym Saily, Nomad, Maya Mobile i inni sprzedają różne warianty bardzo podobnego produktu.
Dobra wiadomość dla podróżnych jest taka, że ta konkurencja obniża ceny i zwiększa wybór. Haczyk polega na tym, że „najlepsza wartość” zależy teraz wyłącznie od tego, jak podróżujesz, więc sama nazwa marki ma mniejsze znaczenie niż dopasowanie planu do wyjazdu:
Gdy dwaj rywale mogą oferować dane z limitem i bez limitu w podobnych cenach, same dane przestają być sposobem na wygraną. Konkurencja przenosi się na wszystko, co je otacza, i właśnie tam rozgrywa się walka w 2026 roku.
Wystarczy spojrzeć, co jest dokładane do planów: numery telefonu do połączeń i SMS-ów, programy lojalnościowe zwracające środki za każdy zakup, takie jak Airmoney od Airalo czy HolaCoins od Holafly, wbudowane dodatki bezpieczeństwa, w tym blokowanie reklam i narzędzia ochronne, na których opiera się Saily, udostępnianie internetu przez hotspot, sprawniejsze aplikacje i całodobowe wsparcie od ludzi. Sam plan staje się towarem. Produktem staje się ekosystem wokół niego.
To głębsza historia stojąca za tym, że Airalo wykonało pierwszy ruch. Podróżna eSIM dojrzała: ze sprytnego obejścia stała się usługą pierwszej potrzeby, a dostawcy dobrze o tym wiedzą. Gdy następnym razem jedna z tych marek trafi do nagłówków, dużo mniej prawdopodobne, że chodzić będzie o gigabajty, a dużo bardziej prawdopodobne, że o próbę zamiany planu danych w pełne konto podróżne, z którego nie będziesz chciał zrezygnować. Dla podróżnych dojrzewający rynek, który konkuruje ceną i funkcjami, to jeden z najlepszych możliwych scenariuszy.