Newsy
W Europie IAG, Lufthansa i Air France-KLM mierzą się z milionowymi dodatkowymi kosztami, podczas gdy easyJet i Ryanair dostosowują liczbę lotów oraz ceny. Air Europa stawia na wzrost dzięki zabezpieczonym dostawom paliwa, a chińskie linie lotnicze podnoszą ceny, aby przenieść rosnące koszty paliwa na pasażerów.

Branża lotnicza wchodzi w drugim kwartale 2026 roku w jeden z najbardziej napiętych okresów od czasu pandemii. Wzrost cen paliwa, napędzany wojną na Bliskim Wschodzie i globalną niepewnością energetyczną, już zaczął zmieniać sposób działania linii lotniczych na całym świecie.
To, co zaczęło się jako kryzys geopolityczny, dziś przekłada się już na droższe loty, mniej rentowne trasy i korekty operacyjne w liniach lotniczych, które chcą ograniczyć koszty przed europejskim latem.
Ten kontekst zaostrzył konkurencję między przewoźnikami do tego stopnia, że podczas gdy jedne linie lotnicze zapowiadają odwołane loty w sezonie letnim, inne próbują zyskać przewagę, zabezpieczając dostawy paliwa, a nawet zwiększając liczbę dostępnych lotów.
Paliwo lotnicze należy do kosztów, które najmocniej wpływają na rentowność linii lotniczych. W zależności od przewoźnika i rodzaju lotu może stanowić nawet jedną trzecią całkowitych kosztów.
Konflikt z Iranem ponownie wywindował ceny ropy i napiął sytuację z dostawami energii w różnych regionach. Jednocześnie wiele tras międzynarodowych zaczęło omijać przestrzenie powietrzne uznawane za ryzykowne, co wymusza dłuższe rejsy i jeszcze większe zużycie paliwa.
Sytuacja już bezpośrednio uderza w wyniki takich grup jak IAG, Lufthansa i Air France-KLM, które mierzą się z dodatkowymi miliardami euro kosztów operacyjnych związanych z kryzysem energetycznym.
Tymczasem linie takie jak easyJet i Ryanair publicznie przyznały już, że wzrost cen paliwa wpływa na ich marże i wywiera presję na ceny biletów w szczycie sezonu.
Reakcja branży już się rozpoczęła i nie sprowadza się wyłącznie do podnoszenia cen. Wiele linii lotniczych reorganizuje trasy, ogranicza mniej rentowne połączenia i priorytetowo traktuje rynki, na których popyt pozostaje wysoki. Inne zaczęły opóźniać ekspansję lub analizować całe siatki połączeń, aby chronić rentowność.
W Azji niektórzy przewoźnicy już wprowadzili dopłaty paliwowe na trasach międzynarodowych. W Europie kilka tanich linii lotniczych przewiduje, że ceny biletów nadal będą rosły, jeśli ropa utrzyma trend wzrostowy.
W trudnym dla sektora otoczeniu hiszpańska linia lotnicza wyróżnia się na tle reszty, zapewniając, że ma zagwarantowane dostawy paliwa na letni szczyt sezonu, od czerwca do września. Co więcej, potwierdziła wzrost swojej oferty miejsc o około 6% w tym okresie.
Przewoźnik planuje obsłużyć około 9,3 mln miejsc między czerwcem a wrześniem, zwiększając częstotliwość lotów i uruchamiając nowe trasy międzynarodowe. Ta strategia kontrastuje z działaniami innych europejskich linii lotniczych, które już zaczęły ograniczać siatkę połączeń lub dostosowywać ofertę ze względu na wpływ cen paliwa.
Hiszpania znajduje się też w relatywnie korzystniejszej sytuacji niż inne kraje europejskie, ponieważ duża część kerozyny wykorzystywanej przez tamtejsze linie lotnicze jest produkowana lokalnie. Według danych Asociación de Líneas Aéreas od 80% do 85% paliwa lotniczego zużywanego w kraju pochodzi z hiszpańskich rafinerii.
Dzięki temu takie linie jak Iberia, Vueling i Air Europa na razie wykluczyły masowe odwołania lub nadzwyczajne dopłaty do lotów już sprzedanych.
Unia Europejska zaczęła zaostrzać zasady dotyczące tak zwanych „dopłat paliwowych”, czyli mechanizmu historycznie wykorzystywanego przez linie lotnicze do bezpośredniego przenoszenia wzrostu cen ropy na pasażerów.
Chociaż wiele firm zapewnia, że nie będzie nakładać dodatkowych opłat na bilety już wystawione, wzrost kosztów i tak ostatecznie znajduje odzwierciedlenie w końcowej cenie lotów.
Problem może się pogłębić, jeśli napięcia na Bliskim Wschodzie będą się utrzymywać. Niektóre analizy branżowe ostrzegają nawet, że Europa ma zaledwie kilka tygodni rezerw paliwa lotniczego na wypadek zaostrzenia konfliktu.
Kryzys paliwowy wywołany wojną na Bliskim Wschodzie nie jest zjawiskiem ograniczonym wyłącznie do Europy czy Stanów Zjednoczonych. Chińskie linie lotnicze również zaczęły dostosowywać swoje taryfy i dopłaty, aby zrekompensować gwałtowny wzrost cen kerozyny, która w niektórych ostatnich okresach podwoiła swoją cenę od początku konfliktu.
Według sektora takie firmy jak Air China, China Southern czy Spring Airlines podniosą ceny biletów od 16 maja w odpowiedzi na ceny paliwa. To działanie powtarzało się już kilkukrotnie w ostatnich miesiącach, zgodnie ze zmiennością cen ropy.
Poza obecnym kryzysem wiele linii lotniczych rozumie już, że problem energetyczny może stać się czymś strukturalnym. To przyspiesza inwestycje w bardziej efektywne samoloty, optymalizację tras z wykorzystaniem sztucznej inteligencji oraz nowe strategie ograniczania zużycia paliwa.
Ponownie rośnie też zainteresowanie zrównoważonymi paliwami lotniczymi, choć ich masowe wdrożenie nadal wiąże się z bardzo wysokimi kosztami. W międzyczasie firmy działają praktycznie z tygodnia na tydzień, dostosowując siatki połączeń i plany lotów do zmian cen ropy oraz sytuacji międzynarodowej.
Dla podróżnych konsekwencje zaczynają być już odczuwalne:
Różnica polega na tym, że tym razem problem nie wydaje się tymczasowy. A branża lotnicza już zaczęła się reorganizować tak, jakby kryzys energetyczny miał zostać z nią na dłużej.